I ciągle czuję ten ból
Który kiedyś zadała mi żywcem
Zawsze była gdzieś za mną
Jakby było coś co ukrywała
*Oczami Lucasa
Kolejny dzień do dupy. Niby koniec tygodnia, ale... nie ma jej, nie ma. Zaczynam gadać, jak wariat. Nie chodzi do szkoły. Co prawda to tylko trzy dni. Chyba trzy może cztery. Nie wiem bez niej czas się dłuży. Ja się chyba zakochałem w Sam. Gdy się budziłem, pierwszą czynnością, którą robiłem, było wyjrzenie przez okno, i sprawdzenie czy jest w swoim pokoju. Nic nie widziałem, ponieważ rolety opuszczone były do samego końca okien i drzwi balkonowych. Miałem ochotę na wszystko, albo raczej na nic. Na pewno nie na pójście do tej budy. Oczywiście moja rodzicielka nie pozwala na opuszczanie lekcji. Może dzisiaj ulegnie. Pośpiesznie zbiegłem po schodach i wtargnąłem do kuchni. Moja mama robiła jajecznicę. Zgadłbym, że jest ona przygotowywana dla mnie, ale to było oczywiste.
-Mamo ! Mam do Ciebie .... - zacząłem mówić, ale moja wypowiedź została przerwana.
-Lukuś, ale jesteś blady. Dobrze się czujesz ? Zostaniesz dzisiaj w domu. Dobrze ?
Zdziwiłem się tym. Moja rodzicielka jakby nie była dzisiaj sobą. Skorzystałem z propozycji, nie postąpiłem słusznie, ale lepiej było mi zostać tutaj. Było mi to na rękę. W swoim pokoju od razu rzuciłem się na łóżko i chwyciłem gitarę. Zawsze, gdy miałem załamanie nerwowe lub coś w tym stylu, grałem na moim ulubionym instrumencie. Wychodziło mi to najlepiej. Po 5 minutach usłyszałem trzaśnięcie drzwi. Oznaczało to, że moja rodzicielka wychodziła do pracy. Poczekałem z grą na instrumencie, gdyż wolałem brzdękać w mniejszym gronie ludzi. Na koncertach nie było tak łatwo przełamać tremę. Zacząłem komponować nowy utwór. Przez większą część czasu siedziałem skąpany w kulkach pogniecionych kartek z nieudanymi tekstami. Włożyłem moje kapcie i zszedłem na dół, by zrobić sobie kakao. Chwyciłem kubek i ... nie zdążyłem się z niego napić, gdyż momentalnie gorący napój znalazł się na mojej bluzce. Zdjąłem ją i wrzuciłem do zlewu w łazience. Niezadowolony musiałem przygotować sobie nowe picie. Było gotowe, więc tym razem ostrożnie złapałem kubek i talerz z drożdżówką. Bardzo ostrożnie pobiegłem na górę i przejrzałem szafę, w poszukiwaniu bluzki. Ubrałem białą koszulkę z żółtym uśmiechem. Nie tracąc czasu zacząłem tworzyć nowy singiel. Nie szło mi najlepiej. Przygryzłem ołówek i zacząłem pisać tekst i muzykę. Zawsze, gdy miałem się skupić język znajdował się na mojej wardze. Chłopacy często się naśmiewali, gdy widzieli mnie o takiej mimice. Pomyślałem o Lucy i ręka sama zaczęła gryzmolić słowa na kartce. Przekręciłem gitarę, gdyż leżała strunami na moich kolanach i zagrałem melodię przygotowaną do tekstu.
Bo nigdy nie chciałem być tym kolesiem
Który nawet nic nie poczuł
Nigdy więcej brania udziału w pościgu
Żeby wygrać nagrodę
Udało się skończyłem komponować utwór. Przez dość długi czas zastanawiałem się nad tytułem piosenki. Nazwałem ją ,, Out Of My Limit ". Był to również drugi wers refrenu. W tworzeniu utworów zawsze jest coś magicznego. Na pewno szczęście, że to co się zrobiło, komuś się podoba.
Nie mogłem wysiedzieć w miejscu. Kręciłem się z jednego pokoju do drugiego. Biegałem po schodach, nudziło mi się strasznie. Na moje nieszczęście, jestem bardzo niezdarny. Przewróciłem się na schodach. Wolałem ten dzień, gdy był nudny. Uderzyłem chyba w balustradę. Dobrze, że nie mocno. Natomiast z nosa leciała mi krew i po raz kolejny miałem siniaka na policzku. Wbiegłem do łazienki, wyciągnąłem poplamioną kakaem bluzkę ze zlewu, rzuciłem ją na podłogę i zmyłem z twarzy krew. Spojrzałem w lustro i ... trochę bardzo wkurzony zacząłem klnąć. Nie usłyszałem dzwonka do drzwi, oraz że ktoś wtargnął do mojego domu. Ponownie zerknąłem na lustro i zobaczyłem znajomą sylwetkę. Chłopak stał w przejściu i śmiał się, chociaż najwyraźniej próbował to ukryć.
-Jeny Luke !! Co ci się stało ?? - spytał, jakby był zaniepokojony, ale zaraz znowu zaczął się uśmiechać. -Znowu oberwałeś od dziewczyny ?? I to takiej drobnej ?? - zawsze musiał powiedzieć to co myśli.
-Calum czy wyglądam, jakbym chciał żartować ?? - pomimo wszystko jestem najpoważniejszy z nas wszystkich w zespole.
-Nie tak ostro !! - dodał chłopak- Przyszedłem, żeby pogadać... - próbował się bronić.
-Nie mam ochoty na rozmowę !! - odburknąłem, bo nie chciałem dzisiaj jego towarzystwa
-Ja nie mam ochoty na kłótnię z tobą . - nie zamierzał odpuścić - Musimy pomówić o...
-Sam ?? - nie dałem mu skończyć - Była dzisiaj w szkole ??
-Nie, ale co ci tak na niej zależy ?? - spytał ze zdziwieniem Cal
Zaprosiłem go do mojego pokoju i opowiedziałem wszystko. Część już wiedział, ale nie chciał mi przerywać. Zaliczał się do grona ludzi kulturalnych. Czasami. Rozmawialiśmy o tym, że jak szliśmy razem z Sam do szkoły, ona wyszeptała, że zna mnie nie tylko z telewizji. Nie wiem, czy chciał mnie słuchać, ale siedział na łóżku i wydawało się, żeby moja historia go interesowała. Skończyłem opowieść a on nie wiedział co powiedzieć.
-No to jesteś w niezłym bagnie. Nie zazdroszczę ci !! - były to jedyne słowa, które udało mu się wypowiedzieć.
-Oczekiwałem trochę innej odpowiedzi. Weź mi pomóż. - zawsze mogłem na niego liczyć - Pójdziesz do niej ?? Proszę !! Chcę wiedzieć, czy nic się jej nie stało.
-Hemmings, wiesz że zawsze możesz na mnie liczyć, ale co ja bym miał jej powiedzieć.... Mówimy o Sam prawda, a po za tym znowu przypominam ci, że masz dziewczynę. - Calum i te jego mądrości. Czasem mnie to dobijało.
-Zapytał byś czy wszystko OK ... Pogadalibyście o mnie ?
-Masz u mnie dług. - wyszedł z mojego pokoju i poszedł do sąsiedztwa.
Może teraz ten dzień się trochę polepszy. Gdy usłyszałem trzaśnięcie drzwi, miałem ochotę walnąć się na łóżko, ale wciąż lecąca krew nie pozwalała mi na to.
*Oczami Samanty
Bo jest paru ludzi
Bo jest parę w życiu dobrych chwil
Bo jest parę złudzeń, które warto mieć by żyć
-No dobrze już nie masz temperatury, ale jak się czujesz ?? - moja opiekuńcza rodzicielka zawsze się o mnie martwiła, a jak byłam chora to nie było mowy o nie spędzaniu jej wolnego czasu w moim pokoju.
Już miałam jej odpowiedzieć, ale obie usłyszałyśmy dzwonek do drzwi i moja mama zeszła na dół, aby je otworzyć. Usłyszałam znajomy głos, ale nie miałam siły zastanawiać się, kto przybył do mojego mieszkanka. Ten ktoś wypowiedział moje imię, więc teraz wolałam wiedzieć, jaki chłopak usiłuje się ze mną spotkać.
-Sam !! Przyszedł do ciebie ... kolega. - zawołała niepewnie bo nie znała moich znajomych
-Dobrze. Zaproś go do mnie.- odpowiedziałam
Stąpał po schodach i w jednym momencie znalazł się w moim pokoju.
-Calum ?? Co ty tutaj robisz ?? - spytałam ze zdziwieniem, bo nie spodziewałam się odwiedzin, zwłaszcza jego.
-No... ja ... - nie wiedział, co powiedzieć.
-Powiedz naprawdę nie mam ochoty na żarty. Ale, jak już jesteś to siadaj. - odburknęłam i wskazałam na fotel, na którym po chwili spoczął.
-To tak jak Luke. - wyszeptał, ale na tyle głośno, że usłyszałam
-On cię tu przysłał ?? Czego ode mnie chce ?? - po jego słowach podniosłam się z łóżka, nie zważając na to, co miałam na sobie ubrane, oraz w co byłam uczesana.
-Śliczna piżamka !! Do warkoczyków pasuje jak ulał. - zaśmiał się, czego nie odwzajemniłam
- Cal powiedz mi czego on ode mnie chce!! - zaczęłam prawie krzyczeć
-Chciał wiedzieć czy wszystko u ciebie w porządku. On się martwi.
-Martwi ?? O mnie ?? Przecież ma Lucy !! - wskazałam ręką na drogę - Niech sobie do niej idzie !!
Nasza rozmowa była długa. Calum opowiedział mi co nieco o ,, związku" Luke'a i Lucy. Miał racje, że nie ma w nim przyszłości. Jak to mówią niektórzy. Że Lucas próbował z nią zerwać, ale ona się nie zgadzała. Troszkę to dla mnie dziwne, no bo jak nie chciał z nią już być a ona...Nie rozumiem logiki tej dziewczyny. Mówił też o jego drobnym dzisiejszym wypadku i o tamtym ostatnim incydencie, zresztą z moim udziałem. Że znowu ma siniaka na policzku, pod okiem. Chciało mi się śmiać, ale starałam się powstrzymać. W końcu razem wybuchliśmy głośnym chichotaniem.
-Ale tak na serio co mu się stało ?? - spytałam z lekkim zakłopotaniem, bo nie wiedziałam, jak zwalczyć te chwile ciszy.
-Nie powiesz nikomu ?? - z wymalowanym uśmiechem spytał Cal
-Nie. Nie powiem. - powiedziałam, zmieniając ton głosu na bardziej zdecydowany
-Więc .... o Lucasie trzeba wiedzieć parę rzeczy. Pierwszą z nich jest to, że Luke jest straszną niezdarą!! No i dzisiaj ta jego niezdarność objawiła się tym, że potknął się na schodach i nie wiem tak na prawdę, co zrobił, ale jak to stwierdził. ,,To wszystko przez te cholerne schody''.
Zaśmiałam się, ale próbowałam ukryć mój wyraz twarzy chowając się pod kołdrą. Chyba czuł się nieswojo. Ja też, bo zaczęłam miętolić w rękach bransoletkę, a on rękaw swojej bluzy. Przerwałam chwilę milczenia. Zaproponowałam mu coś do picia. Nie zaprzeczył. Wstałam z łóżka, aby zejść na dół po napój. Mojej mamy nie było w domu. Pewnie poszła do sklepu, żeby dać mi w spokoju porozmawiać z Calum'em. Wzięłam szklanki, nalałam do nich soku i oczywiście ja też mam farta i troszkę napoju wylało się na mój rękaw. Podciągnęłam go delikatnie, chociaż nie chciałam, żeby ktoś widział moje ręce. Miałam swoje powody do tego. Ustałam na pierwszym stopniu i starałam się pokonać resztę w powolnym tempie, aby reszta soku nie znalazła się na moim ubraniu. Weszłam do pokoju. Chłopak wstał ze swojego miejsca i oglądał mój pokój. Pierw stanął przy gitarze obserwując autografy, które znajdowały się na jej przedniej części, zaś na tylnej widniało logo ich zespołu. Zaśmiał się zadziornie. Przesunął się w bok i całą swoją uwagę skupił na zdjęciu, na którym byłam z moimi rodzicami. Chrząknęłam lekko, a on aż podskoczył. Nieśmiało zapytał o mojego ojca, nie chciałam rozmawiać na jego temat, bo zawsze wtedy łzy ciekły mi po policzkach. Powiedziałam mu, że nie żyje i położyłam picie na stole.
-Przepraszam nie wiedziałem. - szepnął, kiedy stawałam przed nim szklankę.
-Nie masz za co. Przecież nie wiedziałeś. - odpowiedziałam smutniejszym głosem
Zerknął na moją rękę, a ja w tym samym momencie opuściłam mokry rękaw. Nie sądzę, że jest głupi, więc najprawdopodobniej zauważył wszystko, gdyż jego oczy zdawały się robić większe, niż były....
***
Od autorki
Pewnie zauważyliście, że piszę częściami !! Nie wiem czemu, ale tak mi wygodniej i nie zdradzam, co będzie dalej !! Noooo ... Dziękuję za każde wyświetlenie, za każdy komentarz nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy. Wiem, że się powtarzam noo, ale DZIĘKUJĘ !!
Nie wiem w sumie co napisać, wiec napisze to: :-):-):-) i Calum będzie chyba moim ulubionym bohaterem ♥♡♥♡♥
OdpowiedzUsuńCal jest naprawdę dobrym przyjacielem. Wydaje mi się, że zrobił by wszystko, żeby zachować przyjaźń z Lucasem. I twierdzę, że Sam też nie jest dla niego obojętna <3 I dziękuję za komentarz <3
UsuńOjejciu...to się narobiło. Rozdział jest świetny, zresztą jak wszystkie pozostałe. Jestem tak strasznie ciekawa czy Cal poruszy temat cięć jak się domyślam ;) No i co z tym Lucasem ??? No jestem ciekawa i to bardzo o co chodzi !!!
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo !! Tyle te wasze komentarze dla mnie znaczą. A czy się dobrze domyślasz to .... nie wiem. Nie zdradzam a kto wie czy to temat cięć... A Lucas żyje to tylko schody hhahaha <3
Usuń