sobota, 14 czerwca 2014

Część 1. Nigdy by tak nie pomyślała. Ale czasu nie da się cofnąć...

                                       To, co nam było, co nam się zdarzyło.
                                               Do ułożenia w głowie mam.
                                       To nic nie znaczyło, to nie była miłość.

*Oczami Sam

Każda beznadziejna strona mojego życia zaczyna się tak samo. Beznadziejny poranek, wnioskował, że zaczynający się dzień będzie najprawdopodobniej do dupy. Właśnie tak zapowiadało się być i dzisiaj. W nocy nie mogłam spać. Ciągle powracały do mnie wspomnienia minionego dnia. Jacy dziadkowie ?? Czy on kłamał, czy mówił prawdę ?? O co w tym wszystkim chodzi ?? Gdybym tylko wiedziała tą jedyną rzecz. On przyjechał tu dlatego. Tak mi się wydaje. Nie mógł mnie oszukać. Nie mnie.Nie mógł tego wszystkiego wymyślić. Nie chciał zostawić dawnego życia i L.A. Ale jednak czasu już nie cofnę. Zawsze, gdy zastanawiam się, czemu wehikuł czasu nie istnieje, myślę, że co się stało, musiało się wydarzyć. Tym razem to było wręcz niemożliwe. Wszystko było można powiedzieć, że idealnie zaplanowane. Każdy najdrobniejszy szczegół. Nie wierzę, że tak nagle dopadają mnie   wyrzuty  sumienia. Gdy użalałam się nad swoim życiem, wciąż leżąc na łóżku, zadzwonił mój budzik. Wyłączyłam go i zobaczyłam, że mam kilka nieodczytanych wiadomości. Przeszłam do skrzynki odbiorczej. Pierwsza z nich, była od nieznanego numeru.

                                          ,, Spotkamy się dzisiaj po lekcjach ??
                                             Muszę ci coś powiedzieć.
                                             W szkole ustalimy szczegóły.
                                     
                                                                           X Calum ''

Na szczęście się podpisał. Tak wszystko się wyjaśniło. Tylko co on zamierza mi powiedzieć... Zapisałam sobie jego numer i przeszłam do odczytania kolejnej wiadomości.

                                           ,, Bardzo cię przepraszam za wczoraj.
                                              Dobrze jest się komuś wygadać,
                                              ale zazwyczaj jest to osoba,
                                              która chce ciebie słuchać.
                                              Ja wiem, że trochę wymusiłem
                                              twoją uwagę, ale... Przepraszam

                                                                                X Luke ''

Taaak... To dopiero było słodkie. Sądzę, że muszę się ogarnąć. Chwilkę się zamyśliłam i przez przypadek kliknęłam w kolejną wiadomość. Chcąc jeszcze raz przeczytać słowa Lucasa, spojrzałam na telefon i.... Nie był to SMS od niego tylko od May.

                                              ,, Sam dzwoniłam do ciebie,
                                                 ale nie odbierasz. Błagam oddzwoń !!
                                                 Proszę !! ''

Zajrzałam w ostatnie połączenie i to prawda. Miałam dwadzieścia połączeń nieodebranych. Co było tak pilne, że tyle razy usiłowała się ze mną skontaktować ?? Zgodnie z jej prośbą próbowałam się do niej dodzwonić. Nie potrzebnie, bo nie odbierała telefonu. Może się obraziła, że parę ładnych dni do niej nie dzwoniłam, ale usiłowałam się z nią połączyć dziesiąty raz. Nie podniosła słuchawki ani razu. Jej sprawa.
Podeszłam do szafy i jak zwykłam robić codziennie rano, wyjęłam z niej ubrania. Na łóżku rzucona przeze mnie została czarna bluzka bez pępka. Następnie przekopując całą półkę ze spódniczkami wyjęłam moją ulubioną, z kwiatowym motywem. Pomalowałam się delikatnie, uczesałam i zeszłam na dół. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Z jabłkiem w buzi poszłam, aby zobaczyć, kto zaszczycił mnie swoimi odwiedzinami. Mój wzrok momentalnie powędrował do góry na twarz przybysza. Kogo ja miałam się spodziewać. Wysoki, niebieskooki blondyn stał oparty o ścianę mojego domu. Prawie zakrztusiłam się jabłkiem, które chwilę temu ugryzłam. Był to Luke. Wyraźnie zauważył moje poddenerwowanie bo momentalnie jego twarz rozpromieniała od tego cudownego uśmiechu. Dobrze, że tylko moja głowa wie co o nim myślę.

-Idziesz na autobus ?? Bo zaraz odjedzie. - powiedział, z wciąż szczerzącą się paszczą.
-Serio przyszedłeś się tylko tyle spytać ?? - powiedziałam, próbując opanować emocje, które zawładnęły moim umysłem - Która jest już godzina ?? - nie dałam mu dojść do odpowiedzi, tylko prędko otworzyłam małą szafkę z butami.

Wyjęłam z niej jedne z moich najwyższych butów. Były to białe czółenka z małą kokardką przy czubku. Zabrałam klucze, telefon, torebkę, założyłam obuwie i czym prędzej powróciłam do mojego gościa.



*Oczami Luke'a

                             Powiedz coś, bo jesteś wszystkim w mojej głowie jak 
                                                  Oh oh oh oh yeah yeah

W końcu wyszła. Jej twarz tak cudownie wyglądała w promieniach dzisiejszego, słonecznego dnia. Szkoda, że takie komplementy i dobre słowa potrafię tylko zrodzić w mojej głowie. I jak zwykle zapowiadało się, że palnę coś bezsensu.

-Taki ciepły dzień a ty w swetrze ?? - Luke ty idioto !! Wiedziałem, że powiem coś durnego, ale nie sądziłem, że aż tak. - Przepraszam. - szybko dodałem, aby zamknęła drzwi od swojego domu i przestała mnie lustrować tym przerażającym spojrzeniem.
-Nic się nie stało, a jak pewnie zauważyłeś to... - ta przerwa bardzo mnie przestraszyła - A z resztą nie będę ci się tłumaczyć z tego, w co się ubieram.
-Przepraszam. - wyszeptałem, ale nie wiem, czy zdołała mnie usłyszeć bo obrażona odeszła już parę kroków.

Szliśmy w stronę autobusu, który już czekał na przystanku. Zajęliśmy miejsca i pojazd ruszył. Po niedługim czasie byliśmy przed budynkiem szkoły. Pierwszymi trzema osobami, które rzuciły mi się w oczy byli Calum, Ashton i Michael. Szliśmy w ich kierunku. Po raz pierwszy Cal patrzył na mnie takim spojrzeniem. Wiedziałem, że chodzi mu o Sam. A miało nami zawsze kierować ta myśl, że nigdy nie pokłócimy się o dziewczynę. Gdy podeszliśmy bliżej, praktycznie wszyscy odwrócili się do mnie plecami. Uśmiechnęli się do Sam, ale od mnie już nie.

-Co się stało ?? - dziewczyny, zawsze muszą wtykać nosa tam, gdzie nie powinny.
-Nie twoja sprawa. Nie interesuj się wszystkim. A na pewno nie nami. - Ash miał dzisiaj wyjątkowo podły humor.
-Nie mów tak do niej. - wciął się obrońca Calum.
-Dziękuję, ale sama potrafię się obronić i... widzę, że coś jest nie tak. Pokłóciliście się, ale jesteście zespołem i nie powinniście się wdawać w jakieś pieprzone spory. W końcu jesteście pełnoletni, a zachowujecie się, jak dzieci walczące o zabawkę. - nie sądziłem, że potrafi tak mądrze gadać.

Chyba nie zamierzała spędzić więcej czasu w naszym towarzystwie, bo po zakończeniu swojej niedługiej przemowy odeszła. Nie było mi dane pójść za nią, bo w ten pościg ruszył ... mój najlepszy przyjaciel. Nie zamierzałem ich gonić, ani też zostać w towarzystwie, w którym najwyraźniej nikt mnie nie chciał. Tego dnia odpuściłem sobie szkołę. Nie miałem najmniejszej ochoty na żadną naukę.

                                                                         *

Ponownie poszedłem do opuszczonych domków, aby zanurzyć się w mojej muzyce. W tym jedynym świecie, gdzie mogłem robić co chcę i nikt mi nic nie zabraniał. Nie wiedząc kiedy, znalazłem się na kanapie. Na moich nogach ułożona była gitara. W głowie cały czas miałem jakąś melodyjkę. Zagrałem ją. Nie była taka zła, więc wyciągnąłem zeszyt, z którego wypadały pojedyncze kartki. Nie ruszałem się bez niego z domu. To tak jakby mój talizman. Zacząłem pisać słowa. Nie były idealne, ale nie były też katastroficzne. Pasowały mi do wcześniej ułożonych akordów i bicia. Tak właśnie powstawała piosenka dla niej.


,,Każdego dnia jest tak samo, 
ponieważ nie wierzę że może tak być
wszystkie te twoje gierki, 
trochę lubię ten sposób, 
ale nie całkiem jest tak..''

Od autorki...

No więc bardzo was przepraszam. Nie potrafiłam nic napisać. Totalna pustka w głowie. Jak wam minął tydzień mi do kitu !! Ale i tak dodałam... Mam dla was kolejny cytat... -------->

,,Czasami bycie przyjacielem oznacza opanowanie sztuki czasu...Jest czas ciszy, czas odejść i czas na przygotowanie się, aby się pozbierać...''

Powinniście wiedzieć czyj to cytat w języku angielskim ??

Buziaaaaaczki !!