poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Znali się jak nikt inny...



                                  Zaufanie, którego szukam, i które odnajduję w Tobie,
                                  Każdy dzień jest dla nas czymś nowym.
                                  Otwieram umysł na nowe perspektywy,
                                  I nic innego się nie liczy...


*Oczami Sam
Przeprowadziliśmy się do Sydney. Zapowiadało się, że przeszłość zostawi mnie w spokoju. Taaak miałam nadzieję, ale moje życie chce inaczej. Nie mogę być szczęśliwa. Wszystkie wspomnienia idą za mną gdziekolwiek bym była. To nie daje mi spokoju. Nocne koszmary z tego dnia. Może inne miejsce, inne łóżko to też inne sny. Głupie myśli. Zawsze jest tak samo. Wczoraj około 12:00 byliśmy w Sydney. Wóz przeprowadzkowy jechał za nami. Od razu spodobała mi się ta piękna okolica. Domki różniły się wieloma rzeczami, ale każdy posiadał piękny, ogromny ogród. Wydawałoby się, że nowe miejce to nowe życie… No właśnie wydawało. Na samym początku, gdy wnosiłam karton z rzeczami    z pokoju musiałam wpaść na jakąś lalunię. Szła i rozmawiała przez telefon, ale gdy się zderzyłyśmy od razu przemówiła:
-Jak łazisz pokrako ? – wykrzyknęła lafirynda
Nie wiedziałam co jej odpowiedzieć. Zatkało mnie, ponieważ wolałam nie zaczynać pobytu od konfliktu z jakąś dziewczyną.
-Też mogłabyś trochę bardziej uważać. A nie iść i rozmawiać. – odpowiedziałam spokojnie
-Ty śmiesz się ze mną kłócić ?? Kim ty w ogóle jesteś ?? Z takimi pokrakami nie będę rozmawiać. Szkoda mi na to mojego cennego czasu.
-Nie chcę się z tobą kłócić. Wprowadzam się do tego domu a jestem…
-Tu nie to niemożliwe taka pokraka ma mieszkać obok ... Nie ważne z resztą  jak ty wyglądasz. Nie pasujesz tutaj rozumiesz ?? – ciągnęła brunetka
-Po pierwsze nie jestem pokraką - tłumaczyłam – Jestem Samata dla znajomych Sam . A ty to kto ??
-Pytasz mnie kim jestem ?? Jestem Lucy największy talent całej Australii !! –mówiła, jakby nie chciała kończyć tego tematu
-Przepraszam muszę iść – wcięłam się jej w słowo – miło było mi cię poznać – odeszłam
Wszystko było już na swoim miejscu. Mój pokój wyglądał świetnie. Najlepsze było że z mojego okna widziałam pokój sąsiedniego domu. Na stojakach stały gitary. Było ich bardzo dużo pięć albo cztery. Wyglądał jak pokój chłopięcy.

*Oczami Luke’a
Mamy nowych sąsiadów. To staje się już nudne cały czas ktoś nowy się wprowadza.
-Luke !! – zaczęła wołać Liz – Ashton, Michael i Calum przyszli.
-Idę !!! – krzyknąłem
Weszliśmy na górę i zamówiliśmy pizzę. Facet z pizzerii przyjechał po 30 minutach. Zjedliśmy i zeszliśmy do piwnicy aby zrobić próbę zespołu. Schodząc po schodach usłyszałem czyjś głos i brzmienie gitary. Z zaciekawieniem wyszedłem aby posłuchać ciekawej melodii. Zobaczyłem dziewczynę grającą na instrumencie. Nie wyglądała najlepiej. Czerwone włosy uczesane były w dwa warkocze. Na nosie miała okulary. Była wręcz brzydka, ale było w  niej coś wyróżniającego się  . Jej głos był nie do opisania. Był cudowny. Ustałem za drzewem i w końcu usłyszałem słowa piosenki… mojej piosenki. Kończyła ostatnimi słowami refrenu. 

                                        Ale to już prawie skończone Zacznijmy jeszcze raz

Nagle poczułem klepnięcie po plecach. Ashton uderzył mnie bez skrupułów. Byłem mu za to wdzięczny. Przecież mam dziewczynę.
-Luke co się dzieje ? - spytał Michael - Nie poznaje cię ! 
-Nic po prostu...
-Co nowa laska w sąsiedztwie ?? Lucas haloo ty masz dziewczynę i to całkiem niezłą - ciągnął Calum
 Nie miałem ochoty z nimi rozmawiać. Wolałem iść już na próbę. Gdy ponownie spojrzałem na ławkę, na której wcześniej siedziała niska, szczupła, wyjątkowa postać, nie było jej. Może to i dobrze. 

    
*Oczami Sam

-Mamo, czego ty znowu chcesz ?? - zapytałam ze zdenerwowaniem, ponieważ nie wytrzymywałam, kiedy ktoś przerywał mi granie.
-Po pierwsze mów do mnie grzeczniej, ale nie po to cię wołałam. - mówiła, a mi nie chciało się jej słuchać - Spójrz to jest szkoła, w której będziesz się uczyć. 
Kolejna szkoła, a ja jak zawsze będę największym pośmiewiskiem. Znowu wyszłam na dwór, aby skończyć grać, ale z domu obok dobiegło mnie bardzo znajome brzmienie. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, gdy usłyszałam słowa piosenki, którą mogłabym słuchać cały czas. Mój ukochany chłopak śpiewał zwolnienie refrenu. To było takie idealne. 
                                              
                                             Odcisk twojej szminki jest dziełem sztuki,
                                              mam twoje imię wytatuowane w sercu ze strzałką

Muzyka ucichła , a ja przestałam się kołysać do rytmu. Zobaczyłam czwórkę chłopaków wchodzących po schodach. Byli oni członkami mojego ulubionego zespołu 5 Seconds Of Summer. Spanikowałam i uciekłam, bo nie chciałam, aby zobaczyli mnie w codziennym stroju. Nie oszukujmy się, wyglądałam jak okropnie, wręcz żałośnie. Chyba żadna z dziewczyn nie chciałaby żeby taki przystojny chłopak widział je w takim stanie.  






**********
Wiem, że krótkie ale nie mogę dużo wam zdradzić. Mam nadzieję, że chociaż jedna osoba będzie czytać tego bloga, ponieważ poświęcam na niego trochę czasu. Posty będą pojawiać się co tydzień w piątek lub sobotę zależy jak się wyrobię. To tyle co chciałam do was napisać. Zostawcie po sobie komentarz. Będę się cieszyć nawet jeśli będzie negatywny.

2 komentarze:

  1. Świetny! To nic że krótki. Fajnie że o Luku i ogólnie o 5sos. Czekam na następny i kiedy on będzie???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się w piątek i bardzo dziękuję za komentarz nawet nie wiesz jak się teraz uśmiecham

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. To pomaga mi w dalszym pisaniu. : )