piątek, 2 maja 2014

Część 1. Kolejne spotkanie...

*Oczami Lucasa

                                                  Na zewnątrz śpiewa ptak 
                                                 I za moim oknem jest życie
                               Mam wrażenie jakby ktoś przemawiał do mojej duszy 
                                   Mówiąc mi, że są powody, dla których warto żyć


-Luke wstawaj zaraz spóźnisz się na autobus !! - rozległo się wołanie mojej mamy, która jak zwykle miała rację. Zegar wybił godzinę 7:00.
Nic jej nie odpowiedziałem, tylko ociężale wstałem. Ponownie nie miałem ochoty iść do szkoły. Jak myślałem o tym, że to dopiero poniedziałek, i że do piątku zostało tyle dni ... robiło mi się niedobrze. Nie lubiłem praktycznie każdego dnia. We wszystkich było coś, co bardzo mi nie pasowało. Podobno jestem zrzędą. Jak patrzę na to z takiej perspektywy to na prawdę mam wiele wad. Oczywiście zalet jeszcze więcej. W każdym bądź razie nie miałem nic do gadania w tych sprawach. Stanąłem przed szafą, i zacząłem w niej grzebać. Miałem ochotę ubrać białą bluzkę z żółtym uśmiechem, ale gdy ją wyciągnąłem, coś było nie tak jak powinno. Moja ulubiona koszulka nadawała się do wyrzucenia. Zapomniałem, że po moim weekendowym incydencie widniało na niej kilka plam z krwi. Jedna była większa, a pozostałe małe. Z niezadowoloną miną byłem zmuszony poszukać czegoś innego. W oczy rzuciła mi się bluzka z logo jednego, z najlepszych zespołów jakie znam - Nirvana. Złapałem w ręce pierwsze spodnie, którymi okazały się dżinsy. Przebrałem się i poszedłem do łazienki. Moje włosy wyglądały koszmarnie. Próbowałem je ułożyć, ale były jak mój humor - nie do poprawy. Ułożyłem jedną stronę, a druga zaczęła stawiać mi opór. W końcu udało się. Patrzyłem w lustro, i zastanawiałem się, jak zasłonić rany po upadku, które wydawały się być już i tak mniejsze niż parę dni temu.
-Lucas !! Ile razy mam ciebie wołać ?? - ponownie usłyszałem głos rodzicielki.
Powoli zszedłem po schodach, gdyż nie chciałem ponownie wystawiać mojego ,,szczęścia'' na próbę. Znalazłem się w kuchni. Zobaczyłem moją mamę, która najwyraźniej była bardzo zdenerwowana.
-Za dwie minuty odjeżdża twój autobus. - powiedziała spokojnie zerkając na zegarek. Pocałowałem ją w policzek i z pośpiechem wybiegłem z domu.
Do mojego transportu zaczęły wsiadać ostatnie osoby, więc przyśpieszyłem. Ustałem na pierwszych schodkach pojazdu, kiedy drzwi zaczęły się zamykać.
-O mój Boże !! - byłem bardzo zaprzyjaźniony z panią, która prowadziła pojazd. Zawoziła mnie za darmo, ponieważ była fanką naszego zespołu i nie chciała brać ode mnie pieniędzy, ale również dlatego, że znałem ją od lat. - Lucas co ci się stało ?? - wstała od kierownicy i dotknęła mojej twarzy.
-Miałem drobny wypadek, ale to nic takiego. - kolejny raz musiałem opowiadać część nieciekawej, jak dla mnie historii. Miałem tego już po dziurki w nosie.
-Musisz na siebie bardziej uważać. A teraz siadaj. Odjeżdżamy. - dodała bardziej zadowolonym głosem.
Udałem się w poszukiwaniu wolnego miejsca. Wszystkie siedzenia były zajęte oprócz jednego. Dla mnie najlepszego. Właśnie tam siedziała dziewczyna. Spoglądała w okno, a na uszach miała słuchawki. Czerwone loki spadały jej na twarz. Ubrana była w białą, rozkloszowaną u dołu, krótką sukienkę. W dłoniach zaciskała rękawy czarnego sweterka. Można było dostrzec, że trzymała telefon. Obudowa od niego byłą słodka, tak jak ona. Spocząłem obok, a ona zaczęła się powoli odwracać. Od początku miałem przeczucie, że to była...

*Oczami Sam

                                              Uśmiecha się tak, że wydaje mi się,
                                  Że powracają do mnie wspomnienia z dzieciństwa.
                             Kiedy wszystko Było tak świeże niczym jasne, błękitne niebo.

-Luke ?? - pośpiesznie zdjęłam słuchawki, które teraz oplatały moją szyję, a muzyka urwała się w melodii i słowach.
-Sam... ja... - nie chciałam go słuchać. -To jest jedyne wolne miejsce. - dodał zaniepokojony moją reakcją. Nie mogłam się dziwić, że będziemy jeździć tym samym pojazdem i do tej samej szkoły.
-Nic nie mów. Nie interesuje mnie to. - znowu usłyszałam muzykę w uszach. Nie odzywał się, a nawet jeśli to ja nic nie słyszałam prócz kojącej melodii.
Autobus stanął na przystanku pod szkołą. Poczekałam, aż większość osób opuści pojazd, a ja nie będę musiała przeciskać się przez wychodzące tłumy. Do przewidzenia było to, że Luke też wpadnie na taki pomysł. Niby wszystko sobie wyjaśniliśmy, ale było coś co gryzło naszą dwójkę.
-Przepraszam. - wyszeptałam, próbując przecisnąć się obok chłopaka, który nie zamierzał się podnosić. Próbowałam przejść obok, ale gdy tylko się podniosłam i prawie wyszłam autobus poruszył się, a ja ponownie wylądowałam w jego ramionach.
-Czy to nie przeznaczenie księżniczko ?? - ten jego zawadiacki uśmiech i niebieskie oczy. Awwww. Od pierwszego dnia, kiedy ponownie się spotkaliśmy, myślałam tylko o jednym -  ,,Sam, idiotko ogarnij się''.
-Nie sądzę. - odpowiedziałam próbując nie ulegać ponownie temu doskonałemu chłopakowi.
-No to mamy inne zdanie. Musimy porozmawiać. - w jego policzkach pojawiły się delikatne dołeczki.
-Nie mamy o czym !! Postaw mnie w końcu !! - odpowiedziałam, a mój ton głosu zaczął się trochę zmieniać.
Wypuścił mnie z objęcia, a ja przemknęłam przez korytarz pojazdu i znalazłam się na przystanku. Kilka kroków i byłam przed szkołą. Wbiegłam na schody, i po chwili byłam w głównym holu. Spodziewałam się, że spotka mnie coś, czego nie chciałam. Ustałam przy swojej szafce i wyciągnęłam z niej książki. Powoli się obróciłam i poczułam tylko delikatne uderzenie. Broniłam się przed kolejnym upadkiem i w związku z tym uderzyłam plecami w szafki.
-Jak leziesz pokrako ?? - usłyszałam tyko dziewczęcy głos, sądząc po słowie ,,pokrako'' była to Lucy, ale nie byłam o tym przekonana, ponieważ na oczach miałam czerwone kosmyki włosów i nic nie widziałam.
-Lucy !! - ktoś zaczął ją wołać. - To nie była jej wina !! I ta ,,pokraka'', czy jak ją nazwałaś, ma imię !! - to był Calum. Dziewczyna zjechała go wzrokiem, ale nie zamierzała się odzywać. Zwołała swoje pseudo przyjaciółki, jeszcze raz spojrzała na mnie i prychnęła pod nosem.
-Wszystko w porządku ?? - schylił się po zeszyty, które wypadły mi z rąk, kiedy uderzyła we mnie Lucy.
-Taaak. - odpowiedziałam lekko zdezorientowana. - Dziękuję. - podał mi książki.
-Nie ma za co. Chyba zdążyłaś się przekonać, jaka jest naprawdę. - uśmiechnął się, a ja nadal nie wiedziałam, co mu powiedzieć.
-Jasne, przepraszam ale ... muszę iść na lekcje. - chwilę przed moimi słowami zadzwonił dzwonek,więc większość ludzi zdążyła już opuścić korytarz.
-Idziemy razem ?? - spytał, a ja tylko kiwnęłam twierdząco głową. W tym momencie do mojej głowy powróciła ciężka dla mojej psychiki rozmowa. Ale nie zamierzałam mu odmawiać.
Gdy znaleźliśmy się w klasie, chłopak zajął wolną ławkę, a jego ręka wskazywała na to, że mam usiąść obok. Wodziłam wzrokiem po całej sali, ale nigdzie nie mogłam dostrzec Lucasa. Coś było nie tak. Przez tak krótki czas zorientowałam się, że zwykle był spóźniony na lekcje, ale nie na tą. Tutaj zawsze był punktualnie. Po krótkiej chwili do Caluma przyszedł SMS. Był tak w niego wczytany, że nie zauważył, że ja również przeczytałam jego treść. ,,Stary musimy pogadać. Znowu się zaczyna.'' Wiadomość była od... Luke'a. Cal wyglądał na przestraszonego. W tym momencie jego ręce zaczęły się trząść.
-Przepraszam. - wyszeptał do mojego ucha jedno słowo, po czym wstał, i podszedł do nauczyciela. Wyszedł z klasy ze wszystkimi swoimi rzeczami. Raczej nie zamierzał wracać na lekcje.
-Co się stało ?? - wyszeptałam, ale nie oczekiwałam, że osoby z ławki przede mną odpowiedzą mi.
-To jest długa historia. Niech Lukey, albo Calum, lub najlepiej oboje ci ją opowiedzą. - ton głosu Ashtona był przerażający. Nie znałam ich, bo plotki z internetu to nie wszystko.

*Oczami Luke'a

-Ej. Gdzie jesteś ?? - usłyszałem znajomy głos, którego posiadacz szukał najprawdopodobniej mnie.
-Tutaj. - odpowiedziałem na ciche wołanie, po czym wyszedłem z zaułka. - Oni wrócili.
-Domyśliłem się po twoim SMS'ie. - odpowiedział bardzo zaniepokojony. - Nie było cię na twojej ulubionej lekcji, więc domyśliłem się, że coś jest nie tak.
-Chodźmy już. Mam dość tego miejsca. - złapałem plecak i skierowaliśmy się w stronę wyjścia z tej okropnej dzielnicy. Australia jest piękna, ale jak wszędzie ma parę nieprzyjemnych okolic.
Nie zamierzaliśmy wracać do szkoły. Bynajmniej ja. Szliśmy w stronę domu, gdy na rozwidleniu Cal skręcił w swoją stronę, a ja w swoją. Zawsze tędy wracaliśmy. Szerokim łukiem ominąłem mieszkanie Sam. Bardzo chciałem z nią porozmawiać, ale to nie była najlepsza chwila. Nawet jej jeszcze w domu nie powinno być. Stanąłem przed drzwiami wejściowymi, aż nagle usłyszałem krzyki. To była moja mama i on... Wyciągnąłem z plecaka klucz i po cichu przekręciłem zamek. Gdy były otwarte miałem zamiar niezauważenie wejść. Mój plan przerwała drobna istotka skacząca na mnie. Obecność Molly oznaczała, że był tu mój tata. Nie powinienem go nazywać nawet ojcem. Zostawił mnie i matkę, a do tego zabrał mojego najbliższego przyjaciela - psiaka.
-Witaj Luke. - przywitał się, ale ja nawet nie zareagowałem. Nadal chowałem do niego żal. -Nawet nic nie odpowiesz ?? Może chociaż byś się raczył odwrócić ?? - ciągnął dalej. Żałowałem, że nie wszedłem przez piwnicę. Chociaż uniknął bym tego spotkania.
-Nie !! Zostaw mnie w spokoju !! - nie zamierzałem okazać mu najmniejszego szacunku. Głaskałem Molly. Usłyszałem kroki. Facet zaczął mnie szarpać.
-Teraz będziesz potrafił się zachować ?? - nie puszczał mojej bluzy i wodził tym zabójczym wzrokiem po mojej twarzy.
-Spieprzaj. - złapałem go za rękę, po czym puścił i odsunął się nieznacznie. -Molly chodź !! - zawołałem mojego przyjaciela i poszedłem do pokoju.
Rozłożyłem się na łóżku, po czym moja psina na mnie wskoczyła. W odwiedzinach mojego dzianego ,,tatusia'' była jedna fajna rzecz. Piesek przychodził z nim. Nie wierzyłem, że ludzie mogą się aż tak zmienić. Teraz moje zdanie uległo zmianie. Był tego najlepszym przykładem. Kiedyś troskliwy tatuś a teraz nic nie czująca pijawka.

*Oczami Sam

Tak jak przewidywałam. Nie wrócili na lekcje. Już wracając szukałam kluczy od domu w mojej torbie. Nie dawałam sobie rady. Byłam tak zamyślona, że nie zauważyłam, kiedy o parę kroków minęłam frontowe drzwi mojego miejsca zamieszkania. Wpadł na mnie jakiś facet. Oczywiście wszystko wypadło mi z rąk łącznie z torbą, telefonem i kluczami.
-Przepraszam !! - odchrząknęłam z sarkazmem -Nie zamierza mi pan pomóc ?? - spytałam mężczyznę, który nie zwracał na mnie uwagi.
-Stój !! Nie zapomniałeś kogoś ?? - z sąsiedniego domu wybiegł blondyn.
-Sam ... Poczekaj na mnie chwilę. - powiedział i podbiegł do kolesia, który we mnie uderzył. Rozmawiali, kiedy ja zbierałam swoje rzeczy z chodnika. Podszedł do mnie Luke. Miałam wstawać, gdy podbiegł i chciał mi pomóc. Pochylił się. Nasze wzroki w jednym momencie się spotkały. Dzieliły je jedynie milimetry. Czułam na sobie jego oddech. I tym samym było już tak blisko.....


OD AUTORKI...

Miłej majówki. Co porabiacie ?? Ja siedziałam i pisałam... Coś ostatnio nie mam weny : )
Buziaaaaaczki <3



13 komentarzy:

  1. Ten rozdział jest wspaniały :) Tylko szkoda że urwałaś go w takim momencie! Już nie mogę się doczekać następnego xx;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i chodziło o to aby w tym momencie go urwać!! <3

      Usuń
  2. Jak zawsze CU-DOW-NY♥♥♥ no i jak śmiałaś przerwać w takim momencie tyyyy... :-* ale i tak cię kocham♡. Skoro piszesz, że nie masz weny to wypadało by jej pożyczyć ♥
    P.S. Pjawiła się Molly... awwww :-* :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i taaaak Molly jest co prawda w takim momencie ale jest psina !! <3

      Usuń
  3. O jaaa !! Świetny !! Skończyłaś w takim momencie że awwww <3 Czekam na next'a !! <3 : )

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG !! Twoje ff jest zarąbiste !! Nie mogę przestać czytać. Czekam na kolejny rozdział i również życzę weny !! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudo po prostu nie mam więcej slów do opisania !! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. O no nie wierzę prawieee !!! I że Facebook zaprowadził mnie do takiego dzieła. Czekam do kolejnego piątku. Już się doczekać nie mogę!! <3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  7. Normalnie to mnie rozbiło tutaj prawie pocałunek a w poprzednich rozdziałach cięcia. Ale nie wiem czemu, ale kocham takie momenty że najpierw mu po mordzie daje a teraz nie próbuje się wyrwać. / Ala

    OdpowiedzUsuń
  8. Świnia z Ciebie ! W takim momencie przerwać ?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah ale z tą świnią na serio ??? Jeśli tak to uraziłaś moje małe serduszko hahahah żartuje!!! I o to chodziło żeby przerwać. <3

      Usuń
  9. Ojej dziewczyno czarujesz normalnie !! Ale skończyć w takim momencie . Po prostu nie do wiary . Ciekawa jestem co wymyślisz dalej. Pofalują się?? Ja bym z takiej sytuacji nie zrezygnowała ale niestety jestem sama <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym pofalują ... sądzę że chodziło ci o pocałują. Nie zdradzę ci tego, ale mam nadzieję, że kolejny rozdział będzie nosił równie takie recenzje. A to, że jesteś sama to się nie martw znajdziesz kogoś. <3

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. To pomaga mi w dalszym pisaniu. : )