*Oczami Sam
A ja wzbiję się z ziemi
Niczym drapacz chmur!
Te jego błękitne oczy. Czerwone usta były coraz bliżej. Wodziłam wzrokiem po jego posiniaczonej twarzy. Nie wiedziałam co robić. W głębi duszy pragnęłam tego, ale moja podświadomość bardzo mnie ostrzegała. Był coraz bliżej. Moje usta zaczęły się powoli rozszerzać. Nie powinno tak być i nie było... Zadzwonił mój telefon, dzięki któremu oderwałam wzrok od Luke'a.
-Przepraszam muszę odebrać. - zakomunikowałam, po czym zrobiłam dwa kroki w tył. Odchodząc od niego, zauważyłam, że jego wcześniej zawadiacki uśmieszek zamienił się w odwróconą podkówkę.
Przez telefon rozmawiałam jakieś piętnaście minut. Blondynowi wyraźnie się nudziło, gdyż stąpał z nogi na nogę i bawił się swoim kolczykiem usytuowanym w wardze. Dzwoniła moja przyjaciółka. Znamy się od tak zwanej piaskownicy. Razem przechodziłyśmy wszystkie trudne chwile, jak i te szczęśliwe. Byłyśmy, jak siostry. Nigdy się nie rozstawałyśmy. Niestety wiele się zmieniło, gdy moja mama powiedziała, że przeprowadzamy się do Sydney. Na zawsze. Te słowa wypowiedziała. Nigdy nie wrócimy do LA. Jak dwie naiwne, małe dziewczynki obiecałyśmy sobie, że będziemy nadal takie jakie byłyśmy, że nasza znajomość przetrwa wszystko. Tak szczerze z każdym dniem, myślałam o tym, że nic nie jest takie jak było. Zadzwoniła, żeby powiedzieć, że plany się zmieniły. Nie przyjedzie do mnie w wakacje bo jej babcia jest ciężko chora. May przeżyła bardzo ciężkie rozstanie ze swoimi rodzicami. Zmarli w wypadku, a babcia wzięła ją pod opiekę. Jest pełnoletnia, ale po tamtym tragicznym dniu, podobnie jak ja po stracie taty, popadła w dragi. Związała się z jakimś chłopakiem, który był szefem jednego z najniebezpieczniejszych gangów w całym Los Angeles. Z babcią były też nie rozłączne. Ma tylko ją. Nasze wakacje były zaplanowane, a tu w jednej minucie wszystko legło w gruzach.
-Nie będzie jej. Nie przyjedzie... - kierowałam się w stronę domu. Kompletnie zapomniałam, że na chodniku stał Luke.
-Sam !! - zaczął biec w moją stronę, a po moich policzkach zaczęły spływać pojedyncze łzy.
*Oczami Lucasa
-Zaczekaj !! - nie zamierzałem odpuszczać. Już szczególnie teraz. Prawie mnie pocałowała, ale oczywiście ten cholerny telefon musiał wszystko popsuć.
Nawet nie zareagowała na moje wołanie. Po prostu zniknęła w drzwiach. W tej dziewczynie było coś niesamowitego, coś wyróżniającego ją z tłumu. Była inna niż wszystkie. Reszcie chodziło tylko o jedno.
Nie zamierzałem tam sterczeć, dlatego wróciłem do siebie. Za dość dużą chwilę mieli przyjść chłopacy na próbę. Sądziłem, że pojawią się troszkę później, ale ku mojemu zdziwieniu wszyscy byli przed czasem. Mama wpuściła ich do domu i kazała iść do mnie. Z ich przybycia bardziej ucieszyła się Molly niż ja. Cały czas myślałem o tym co mogło się stać, ale się nie stało.
-To jak blondynki robimy próbę ?? - tak kto mógł nazwać nas ,,blondynkami''. Tylko Calum
Pokręciliśmy twierdząco głową i udaliśmy się do piwnicy. Wychodziłem ostatni, więc tylko spojrzałem jeszcze, czy Sam nie siedzi przy balkonie. Nie było jej. Powinienem do tego przywyknąć. Poszedłem jeszcze do kuchni po coś do picia. Była ostatnia butelka wody, więc moja mama zadeklarowała się, że pójdzie do sklepu. Zabrała klucze i wyszła. Ashton siedział już przy perkusji, a Michael i Cal stroili gitary. Tylko mój instrument wisiał na ścianie. Nikt nie pomyślał, aby ją zdjąć, więc zrobiłem to ja. Sprzęt był gotowy, więc zaczęliśmy grać najnowszą piosenkę.
Chciałem wziąć twój numer,
powiedziałaś że nie masz telefonu
Robi się późno, muszę uświadomić ci, że
Każdy chcę zabrać cię do domu dziś wieczorem
-Luke !! - zaczął Ash - Co to kurwa miało być ?? - nie zamierzałem odpowiadać, bo wiedziałem, że było beznadziejnie.
-Sory.
-Tyle masz do powiedzenia ?? Sory ... - skończył swoją krytykę i zabrał pałeczki. Wyszedł.
*Oczami Sam
-Sam !! Jedziesz ze mną do sklepu ?? - spytała mama
-Poczekaj już schodzę. - odpowiedziałam bez zastanowienia, czy w ogóle mam ochotę wychodzić z domu
Złapałam bluzę chociaż na zewnątrz jak zwykle było ok. 40 stopni Celsjusza. Niektórzy ludzie dziwnie się na mnie gapili. ponieważ taki upał, a ja ubrana w bluzę, lub sweterek, albo skórzaną kurtkę, gdyż nie zawsze bransoletki zakrywały blizny. Zeszłam na dół, ubrałam Vansy. Miałam dość tych wysokich butów, a po za tym byłam ubrana w dresy i za dużą bluzkę, więc pasowały mi. Wyszłyśmy z domu i kierowałyśmy się w stronę auta. Zobaczyłam, że z sąsiedniego domu wychodzi Ash.
-Jedyne, co potrafisz zrobić to wkopać się i nas w kłopoty. - powiedział ze złością, a ja zastanawiałam się, do kogo były skierowane te słowa.
Mama ponownie zawołała, abym wsiadała do samochodu. Tym razem posłuchałam jej słów i pośpiesznie znalazłam się na przednim siedzeniu. Zapadła dziwna cisza, więc włączyłam radio. Zaczynała się świetna piosenka. Jej jedyny minus była 5SOS. To chyba minus, chociaż bardzo ich lubię. Dopiero dzisiaj zauważyłam, że ona opisuje Luke'a. ,,Przekułem wargę, żeby myślała, że jestem cool. , Gram na gitarze ale ona leci na perkusistów.'' Miałam zamiar zacząć się śmiać, ale z jednym pytaniem mamy wszystko do mnie powróciło.
-Odzywała się do ciebie Maja ?? - tylko skąd ona to wiedziała ... intuicja
-Tak. Nie przyjedzie w wakacje. Pani Judy jest chora i May się nią opiekuje. - odpowiedziałam
Rodzicielka miała mi coś powiedzieć, ale w tym samym momencie auto zatrzymało się na parkingu pod marketem. Wzięłyśmy koszyk i weszłyśmy do środka. Mama poszła po coś do picia, a ja do alejki z lodami, żelkami, czekoladami, miałam ochotę na coś słodkiego. Wybrałam dość duży zapas jedzenia i wyszłam w stronę mamy. Zobaczyłam, że rozmawia z ...Liz.
-Jak ja cię dawno nie widziałam. Joan ale ty się zmieniłaś. - powiedziała Elizabeth
-Ty też po prostu nie poznałam cię. Tyle lat minęło. Co u ciebie ??
-Nic nowego. A u ciebie ??
-Parę tygodni temu przeprowadziłam się tu z córką. - opowiadała moja mama. Tylko żeby nic o mnie więcej nie wspominała.
-Musimy się spotkać to mi opowiesz wszystko, bo muszę jechać już. Bardzo cię przepraszam. Proszę to mój numer. Zadzwoń, jak będziesz miała wolną chwilę. - pożegnały się, a ja mogłam wyjść z ukrycia.
Obserwowałam mamę Luke'a przez cały pobyt w markecie. Teraz będę musiała pilnować, żeby nie spotkały się po raz kolejny. Mój plan może w każdej chwili legnąć w gruzach. Nigdy nie sądziłam, że znowu się odnalazły. Raczej nie odkryją,że mieszkają obok siebie. Muszę uważać na każdy ruch, każdy krok. To się nie może wydać.
*Oczami Lucasa
Dorwał mnie
W samym środku drogi
Rozejrzałem sie,
I wiedziałem, że nie ma odwrotu
-Jego zachowanie przerosło wszystko - psycholog Calum po prostu świetnie
-Miał swoje powody. - stwierdził Michael - Powinieneś się cieszyć, że sobie do gardeł nie skoczyli.
-Masz racje. Powinniście się oboje cieszyć. Bo przecież Luke to skończony dupek i wszystko co złego w Australii, nie co najgorszego na całym świecie to wina tego idioty !! - podsumowałem pełen złości. Myśleli, że jestem takim debilem i nie słyszałem, o czym gadali. -Wiecie co spieprzajcie stąd. - dokończyłem swoją złośliwą wypowiedź.
Jak powiedziałem, a w zasadzie krzyknąłem tak zrobili. Wyszli. Mam tego wszystkiego dosyć. Ciągle tylko czepiają się mnie. Czy jestem ten najgorszy ??
-Lukuś ... gdzie jesteś ?? Chodź na chwilkę do mnie. - jedyna osoba, która kochała, albo raczej tolerowała mnie takiego, jakiego jestem.
-Co się stało ?? - moja mama była na serio nakręcona.
-Nie zgadniesz, kogo spotkałam przed chwilą w sklepie... - zrobiła pauzę oczekując na moją odpowiedź, a ja nie miałem ochoty na zgadywanie, kogo takiego moja mamusia spotkała. - Joan West. Pamiętasz ją ?? - w moim oku ukazał się błysk.- Przeprowadziła się parę tygodni temu do Sydney i wpadłyśmy dzisiaj na siebie. - to nie mogła być prawda, prędzej najgorszy sen.
Mama rozpakowała zakupy, a ja nie chcąc robić nic wziąłem cole oraz żelki i poszedłem oglądać telewizor. W końcu jest maraton filmów Lego. Miałem oglądać go z chłopakami, ale niech wiedzą, co tracą. Z każdym momentem, gdy wyglądałem za okno, pojedyncze światła gasły, tworząc na drodze półmrok. Te lampy były już dość stare i migotały dość mocno. Raz się zapalały i pod wpływem chwili w oświetlonym miejscu panowała ciemność.
****
OD AUTORKI !!
No więc kolejny rozdział. Przepraszam za opóźnienie, ale jak to mawiam ,,jestem po mimo wszystko bardzo zapracowanym człowiekiem'' hahahah <3 I mamy nową postać więc kieruję was tu -----> TADAM !! <3
O opinie proszę w kom. <3 Buziaaaaaczki <3
Oh god!!! Moja iminniczka awww ♡♥. Tak poza tym świetny, a mówiłaś, że nie masz pomysłu :-) tyle zwrotów akcji ( jeśli można to tak nazwać:-))
OdpowiedzUsuńNo już z pomysłami nie jest tak źle. Gorzej z czasem. Wiesz o co chodzi. Prawda ?? I czy ja wiem czy tyle zwrotów akcji .... Hmmm miło mi że tak sądzisz. <3
UsuńAch ty !!! Wredoto !!! Żartuje no ale jesteś okropna po prostu nie wierzę że się nie cmoknęli... Hahahah <3 Ja i moje wyrażanie słów !!! Tak w ogóle mam taki małe pytanko... Więc ile ty masz lat ?? Bo piszesz bardzo dorośle. No i jeszcze jedno ... Jak ci na imię ?? / Ala
OdpowiedzUsuńJeśliby nie było tego ,,żartuje'' to bym się obraziła. Zacznę od imienia ... Sam jest prawdziwe bynajmniej ja w to wierzę hahahah.... A co do wieku to jak mawia moja mentorka ,,wiek to tylko nic nie znacząca liczba'' hahahaha < Niech tak pozostanie <3
OdpowiedzUsuńOMG !! Jesteś okropna, ale zarazem świetna !! Talent po prostu nieziemski !! <3 Nie znam cię, ale sądzę, że gdybyśmy się spotkały dałybyśmy radę się dogadać ... Ale ciekawe co z nimi będzie .... <3 Laska kocham cię !!
OdpowiedzUsuńOch dziękuję. Ja też cię kocham!! <3 Ale bez przesady takiego talentu wielkiego to ja nie mam, ale doceniam, że tak myślisz. <3
Usuń47 yrs old Paralegal Modestia McFall, hailing from Courtenay enjoys watching movies like Analyze This and Flying disc. Took a trip to Historic Area of Willemstad and drives a Outlook. Oficjalna strona
OdpowiedzUsuńkancelaria prawa kanonicznego rzeszow
OdpowiedzUsuń