Dziwisz, dziwisz się znów okrutnie,
Że to, to twój najlepszy kumpel
Twardo znowu się budzisz
*Oczami Luke'a
Na korytarzu zapadła cisza. Dzwonek zadzwonił parę minut temu, a ja jak zwykle byłem spóźniony na lekcje. Oczywiście nie przejmowałem się tym. No bo po co. Jest środek roku szkolnego, więc nie czas na naukę i przejmowanie się ocenami. Już miałem iść do klasy, gdy ktoś na mnie wpadł.
-Przepraszam bardzo... A to tylko ty. - powiedział wodząc rozkojarzoną miną po mojej twarzy.
-Tak tylko ja. Coś się stało ?? - spytałem z przejęciem o przyjaciela.
-Nie nic. Emmmm... Idziemy ??
-Calum nie odwracaj kota ogonem. Znam cię już tyle lat. Może nie od piaskownicy ale już zdążyłem dowiedzieć się, kiedy kłamiesz, a kiedy mówisz prawdę. - podsumowałem.
Dumnie odwrócił się na pięcie i ruszył w stronę sali lekcyjnej. Zdążyłem tylko powiedzieć ,,Przyjdź do mnie o 16:00 to pogadamy'' , na co on twierdząco kiwnął głową. Przeszliśmy przez próg, po czym usiedliśmy do ławek. Cal wszedł pierwszy i zajął moje wymarzone miejsce - obok Sam. Wolne było tylko obok Lucy. Z jednej strony miałem wyrzuty sumienia, bo zakochałem się w Sam, a mam dziewczynę. Tak mi się bynajmniej wydaje, że jeszcze mam. Usiadłem a ona pocałowała mnie w policzek. Nawet nie zareagowałem, ponieważ gapiłem się na mojego przyjaciela, któremu od całkiem niedawna przestałem ufać. Wkradliśmy się do klasy, gdy pani nauczycielka stała odwrócona plecami do ławek i do drzwi. Byliśmy przekonani, że prędzej nie zauważyła naszej nie obecności, ale się pomyliliśmy.
-No proszę, proszę. Kto dotarł do nas na lekcje ?? - powiedziała dość kpiącym tonem.
-Przepraszamy. - odpowiedzieliśmy jej równo wstając z miejsc - To się więcej nie powtórzy. - dodał Calum, ale ja nie mogłem tego obiecać, gdyż wiedziała, że i tak na czas będę sobie przychodził, kiedy będę chciał.
-Po lekcjach zostaniecie na trochę i posprzątacie tutaj. - skończyła wypowiedź z gigantycznym uśmiechem, malującym się na jej twarzy.
Posłusznie usiedliśmy z powrotem na cztery litery, a ona zaczęła prowadzić lekcje, z pisania tekstów piosenek. Lubiłem ją i jej zajęcia, ponieważ bardzo interesowało mnie tworzenie utworów. Potrafiłem skomponować dobrą muzykę i jeszcze lepsze słowa. Opowiadała o tym, że to co piszemy, musi mieć sens. Codziennie o tym przypominała.
*Oczami Sam
Lepiej późno niż wcale. To się tyczy wszystkiego. Nawet spóźniania na lekcje.
Poczułam, że przy moim łokciu leży jakiś świstek papieru. Złapałam go do ręki i przeczytałam. Był on od Calum'a. Napisał mi, że wieczorem po mnie przyjdzie i pójdziemy razem na pizze. Podobno zna świetną knajpkę. Twierdząco kiwnęłam głową, po czym powróciłam do słuchania nauczycielki. Opowiadała o tym, że mamy przygotować zadanie. Zaciekawiły mnie jej słowa.
-Pan Jonsson - on uczy nas tworzenia muzyki - pomoże wam w skomponowaniu melodii, a ja mogę wam służyć radą w napisaniu słów.
-No ale co to jest za zadanie ?? - odezwał się jak zwykle nie pytany Michael, a gdy pani na niego spojrzała od razu zapadła cisza.
-No więc polega ono na tym, że będziecie komponować piosenki dla drugiej osoby. Tak oto Luke skomponuje piosenki dla Sam i Lucy. - moja mina troszkę posmutniała. Jak on miał stworzyć piosenkę dla mnie ?? - Lucy ty wykonasz piosenki dla Lucasa i Sam. No i wszyscy napiszecie też o sobie. Jak siebie opisujecie, jak widzicie swój charakter. - no nie no ta żmija też ma pisać dla mnie piosenkę ?? To jest niemożliwe. - A ty Sam jak się pewnie domyślasz zagrasz dla Luke'a i Lucy. - no to był już strzał w głowę. Mniejsza z tym co oni mogą o mnie napisać ale co ja dla nich. Powstało dużo innych trójek, ale ja już nie słuchałam. Za dużo wrażeń jak na chwilę.
Zadzwonił już ostatni dzwonek, zwiastujący koniec kolejnego szkolnego dnia. Calum miał zostać, więc ja nie czekając ruszyłam w stronę domu. Byłam już w połowie drogi, gdy tam niespodziewanie dopadła mnie Lucy.
-Tylko wymyśl o mnie coś ładnego. A od Lucasa to lepiej trzymaj się z daleka. - ciągle się powtarzała. Usłyszałam te słowa, ale nie zamierzałam reagować.
-Ty co ogłuchłaś ?? - zawołała któraś z jej przyjaciółek. Nie wytrzymałam już i obróciłam się w ich stronę.
-Wiecie co, nie zamierzam z wami rozmawiać, chociaż już to robię. Odwalcie się ode mnie. Lucy, uwierz, że nie skaczę z radości, że jestem zmuszona napisać piosenkę dla ciebie i Luke'a. Wiesz nie obchodzi mnie to, co o mnie wymyślisz. Ale wiem, że znamy się za krótko, żebyś napisała coś prawdziwego, takiego z sensem. - dumnie zakończyłam swoją wypowiedź, obróciłam się i postanowiłam odejść.
Doszłam do domu. Mojej mamy nie było. Poszłam do siebie i przebrałam się w luźnie dresy i bluzkę na krótki rękaw z gołym pępkiem. Chwyciłam w jedną rękę czarne Vans'y, w drugą gitarę akustyczną i zeszłam na parter. Znowu zostawiłam mamie karteczkę i wyszłam. Udałam się do pobliskiego domku. Był bardzo stary i opuszczony. Znajdował się na kiedyś zamieszkałym osiedlu. w pobliżu były bloki i inne domki. Niektóre małe, ale tez większe. To było moje ulubione miejsce w całym Sydney. Przeszłam przez starą, zardzewiałą bramę, a następnie przez okno, które prowadziło do salonu. Położyłam instrument na starej kanapie i rozejrzałam się, czy nie mam niechcianego towarzystwa. Byłam przekonana, że jestem sama i zaczęłam tworzyć piosenkę dla Lucy. To miało być coś o popularności. Fragmentami sobie jakoś radziłam. Wolałam zacząć już w tym dniu, żeby zdążyć nanieść poprawki.
,,Mój problem
nigdy nie byłam modelką
nigdy nie byłam naukowcem
ty zawsze byłaś popularna
śpiewałaś wszystkie piosenki, których nie znam''
Nie było to dziełem sztuki, ale jakiś zarys refrenu miałam. Cieszyła mnie nawet taka malutka drobnostka.
*Oczami Lucasa
-No to jak możemy porozmawiać ?? Nie jest to mój dom, ale jesteśmy sami. - powiedziałem stanowczo, czekając na odpowiedź Calum'a.
-Nie mamy o czym. - szybkie słowa rezygnacji nie zniechęciły mnie do dalszego wymuszania rozmowy.
-Po pierwsze mamy nie o czym , tylko o kim. A po drugie już rozmawiamy. O co chodzi z tobą i Sam ?? - spytałem po czym on prawie wypuścił z rąk gitarę, którą miał odwiesić na ścianę.
-O nic przyjaźnimy się...
-Na pewno jest to tylko przyjaźń ?? Nie zakochałeś się w niej przypadkiem ?? - uniosłem jedną brew, na co on odpowiedział sztucznym śmiechem.
Nie zagadywałem go już. Mieliśmy skończyć ogarniać klasę i spadać do domu.
Gdy już skończyliśmy Cal wyszedł pierwszy. Nie miałem zamiaru za nim biegać. Nie pierwszy raz strzelał takie fochy. Zazwyczaj po paru godzinach mu przechodziło. W najgorszym wypadku na drugi dzień. Akurat dzisiaj miałem w szkole moją gitarę, a że zadali nam do napisania piosenki to chciałem zrobić to teraz. Było takie jedno miejsce, moje miejsce. Stare, opuszczone osiedle miało coś do siebie. Było urocze, ale skrywało jakąś tajemnicę. Udałem się do jednego, z najpiękniejszych tam domków. Usytuowany był mniej więcej po prawej stronie. Nie był ani ostatni ani pierwszy. Przez balkon można było przejść do sąsiedniego budynku. Gdy wszedłem przez drzwi wydawało mi się, że słyszę czyjś głos i brzmienie gitary. Po chwili wszystko ucichło. Delikatne pstryknięcie długopisu odbiło się gromkim echem. Tylko dziewczęcy głos liczył się w tej chwili. Nic inne nie istniało. Ponownie ten cudowny głos zaczął mnie oczarowywać. To było jak zbieg okoliczności, w które zwykłem nie wierzyć. To było takie prawdziwe i dobrze mi znane.
Sposób w jaki sprawiasz, jak się czuję w środku
To jest w twoim uśmiechu
To jest w twoich oczach
,, Ugh !! Spadaj z mojej głowy !! '' Piękną piosenkę przerwał wściekły ton głosu. Jak śpiewała wydawało się to takie spokojne i od serca. Natomiast te słowa były pełne złości i gniewu. Zacząłem się śmiać, bo cały czas burczała coś bezsensownego pod nosem. Przestałem ją podsłuchiwać i usiadłem na krześle stojącym niedaleko komody. Minął jeden krótki moment, po którym dziewczyna ucichła, a w moją stronę zaczęły zbliżać się czyjeś kroki. Poczułem, że ktoś zsuwa mi z głowy kaptur, więc od razu odwróciłem głowę w tył. Tajemnicza osoba pisnęła ze strachu. A ja, gdy zobaczyłem kto chował się za mną ponownie nie wytrzymałem i wybuchłem śmiechem.
-Czy ty mnie śledziłeś ?? - spytała z wielkim zdziwieniem. - Tak w ogóle co ty tutaj robisz ??
-Nie nie śledziłem ciebie. I mógłbym spytać o to samo. Co ty tutaj robisz ?? - podniosłem jedną brew delikatnie do góry i oczekiwałem na jej reakcję.
-Spytałam pierwsza, ale jak już musisz wiedzieć... Piszę piosenkę dla twojej dziewczyny. - ten jej akcent na słowo ,,dziewczyny''.
-Jak ci idzie ??
-Pytasz jak gdyby nigdy nic. I nawet nie źle. Ale powiesz mi łaskawie co TY tutaj robisz ?? I z kąd znasz to miejsce ?? Myślałam, że tylko ja tu przychodzę.
-No więc na tym osiedlu dokładnie w tym domku mieszkali moi dziadkowie. Jak nie mieszkałem jeszcze w Sydney, starałem się bardzo często ich odwiedzać. Pewnego dnia moja mama dostała telefon, że stało się coś niedobrego i musimy przyjechać do Australii. Przez komórkę nie chcieli mówić, co aby się nie denerwowała. Policja odebrała nas z lotniska i przyjechaliśmy właśnie tutaj. Komisarz zabrał moją mamę do środka właśnie do tego pokoju, a ja musiałem zostać na zewnątrz. Słyszałem tylko jak z ich ust padają pojedyncze słowa. Niektóre wypowiadane przez łzy. Wiedziałem, że to domek dziadków, więc jak nikt nie patrzył, przeszedłem pod policyjną tasiemką i znalazłem się właśnie w tym pokoju. Wszystko było poprzewracane. Na podłodze w tym miejscu - pokazałem palcem na wciąż poplamiony dywanik - leżała moja babcia. Była cała we krwi. Dziadek trzymał ją za rękę. Też nie żył. Łzy napływały mi do oczu, chociaż nie do końca rozumiałem, co się stało. Po chwili zorientowałem się, że stałem na kartce papieru. Podniosłem ją i przeczytałem. Napisane na niej było moje imię. Przyszedł policjant z moją mamą. Chcieli wyprowadzić mnie z pokoju. Ale ja nie zamierzałem wychodzić. W końcu uległem i wyszedłem. Po paru latach zostawiłem swoje życie i przyjechałem tutaj z mamą. Od tamtego czasu zawsze tu przychodzę i znajduję wiele ciekawych rzeczy.
-Przepraszam ja nie wiedziałam. Ale wiem, a bynajmniej domyślam się co czujesz. Straciłam tatę.
-Z kąd miałaś wiedzieć ?? Nikt nie wie, że to jest miejsce, do którego przychodzę codziennie. Prowadzę tak jakby swoje śledztwo, bo policja się poddała. Nie znaleźli zabójcy moich dziadków. Przepraszam muszę już iść. - żałowałem tych czterech ostatnich słów, ale było już późno. Złapałem instrument i odszedłem.
-Zaczekaj !! - krzyknęła, a ja na chwilę zatrzymałem się - Nie zostawię cię teraz. - podbiegła do mnie, zarzuciła gitarę na plecach i odeszliśmy.
-Dobrze ci w tym stylu i płaskich butach. - zaśmiałem się, a w moich polikach pojawiły się delikatne dołeczki. Ten moment mógłby się nie kończyć.
Od autorki !! <3
Nie ma lekarstwa mocniejszego, skuteczniejszego, doskonalszego dla naszych ran we wszystkich sprawach ziemskich, jak mieć kogoś, kto cierpi z nami w każdym nieszczęściu i cieszy się w powodzeniu.
- Aelredo di Rievaulx
Przepraszam za kolejne spóźnienie, ale nie miałam czasu. Dałam wam dzisiaj bonus w postaci cytatu z resztą jednego z moich ulubionych. Co sądzicie ?? Warto było czekać ?? <3 <3
Buziaaaaaaaaaczki !!! <3 <3
Szczerze mówiąc kolejny dzień do dupy :-(, ale kiedy zobaczyłam nowy rozdział to się uśmiechnęłam, tak prawdziwie pierwszy raz dzisiaj... ale mniejsza, nie będę cię zadręczała swoim życiem. Co do rozdziału to zaczyna się jeszcze bardziej rozkręcać. Jestem ciekawa, jakie piosenki napiszą dla siebie ♥♥♥♡♡♡♥♥♥♡♡♡♥♥♥♡♡♡
OdpowiedzUsuńMożesz mnie zadręczać. Nie przeszkadza mi to. I szczerze dziękuję za miłe słowa. <3
UsuńNie ma za co :-)<3
UsuńŚwietny!!! Kocham to co tu piszesz!! <3
OdpowiedzUsuńPisz dalej, już nie mogę się doczekać kolejnego ;-)
Dziękuję bardzo. Mam nadzieję,że w tym tygodniu znajdę czas i dodam rozdział tak jak powinnam bez spóźnienia. <3
UsuńCuuuudowny !! I jeszcze ten cytat po prostu woooow !!! / Ala
UsuńO jaaa geniusz po prostu !! Dodałaś z tydzień temu ale nie miałam, kiedy wejść i teraz jak otworzyłam laptopa, to pierwsze co zrobiłam, było wpisanie u wyszukiwarkę twojego bloga !!! No i się nie zawiodłam !! No i jeszcze to ,,nie zostawię cię teraz'' aż ciepło na duszy . Nie wiem czym mnie jeszcze zaskoczysz ale na 100 % czymś genialnym !!
OdpowiedzUsuńWeźcie bo mi przez was ego rośnie hahaha <3
UsuńSuper. Czekam na nexta.
OdpowiedzUsuń